Hej! Dosyć późno piszę na ten temat, ale dopiero w tym momencie jestem w stanie znaleźć odrobinę wolnego czasu na pisanie posta. ;)
Ostatnie święta były inne. Dosyć magiczne, jak za dzieciństwa, bo spędzone z innym gronem osób, mianowicie: wujek chrzestny wraz z żoną i czteroletnią Dominiką. Postanowili, że zaproszą mnie do siebie na święta, a ja oczywiście nie pytałam o wiele szczegółów, tylko z chęcią przygotowywałam się od miesiąca do wyjazdu ze świadomością, że jedno z moich marzeń w końcu się spełni. Mianowicie - PODRÓŻ DO LONDYNU. Kiedyś już tam byłam, ale w wieku 8 lat. Oczywiście tak małe dziecko patrzy przez inny pryzmat, nie interesuje go zwiedzanie, woli rozrywkę, słodycze, nie fascynuje go piękno tego miasta.
Pewnie niewielu z Was, jak mój kolega, pomyślało: eeeeee, co to za święta? Żadnej atmosfery, potrawy inne. TUTAJ SIĘ MYLICIE! Święta były pełne pysznych i wyśmienitych potraw, tradycji, rodzinnej atmosfery o raz gości. Nie robiłam dużo zdjęć, ale może chociaż w części Wam przybliżą klimat:
Przed świętami odwiedziliśmy grotę Św. Mikołaja w Chessington - centrum ogrodniczym na obrzeżach Londynu. Cudowne miejsce, szczególnie dla maluchów.
Na koniec dostałam od "nowej rodziny" mały prezent (jeszcze przed dietą xd):
To już chyba wszystko, jeszcze dodam posty z samego zwiedzania.
___________________________________________________
___________________________________________________
Zapraszam do komentowania ;)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz